5 lat temu, jako pierwsi, informowaliśmy o pogarszającej się sytuacji Zakładów Tytoniowych w Lublinie, ostrzegając przed prywatyzacją jednego z wiodących przedsiębiorstw regionu. Od tamtej pory o produkcji papierosów zdążono już na Lubelszczyźnie niemal zapomnieć. Po aferze zostały gigantyczne długi, leżący odłogiem majątek, wyprowadzone nie wiadomo dokąd miliony, tajemnicze weksle.
Jak pamiętamy, kłopoty ZTL zaczęły się praktycznie już w 2011 r., a więc od momentu sprzedaży większościowego pakietu udziałów francusko-algierskiej firmie Biosyntec. Na nic zdały się protesty rolniczych związków zawodowych. Zamiast obiecywanych inwestycji było zwijanie produkcji, zaległości w wypłatach (tak wobec pracowników, jak i plantatorów) oraz traktowanie Zakładów od początku jako masy upadłościowej i rezerwuaru gruntu pod wyprzedaż developerską. Mimo wielokrotnych monitów ani prokuratura, ani ministerstwo skarbu nie reagowały na raportowane nieprawidłowości.
Jednym z wątków, na których utknęło dochodzenie – jest pułapka, jaką na Biosyntec zastawił (jak się wydaje) poprzedni jeszcze zarząd ZTL. Chodzi rzecz jasna o opisywane przez nas weksle o wartości 2,333 mln euro, 1,8 mln euro i 1,633 euro, które za pośrednictwem HSBC Banku trafiały do maleńkiego podmiotu MS Global Finance. Śledztwo było prowadzone m.in. w kierunku prania brudnych pieniędzy i… nic. Podobnie w martwym punkcie stanęło badanie jednocześnie przez sąd i prokuraturę, transferów między ZTL a innymi podmiotami należącymi do właściciela Biosyntecu (i szefa rady Zakładów) Imana Emamiego.
Toczy się i toczy…
Jeszcze w grudniu 2016 r. i styczniu 2017 r. Sąd Rejonowy Lublin-Wschód, IX Wydział Gospodarczy, prowadzący niekończącą się sprawę IX GUK 9/16, związaną z upadłością ZTL oraz Lubelski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej, Departament ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji ze swoim śledztwem PK II WZ Ds 11.2016 dosłownie zapętliły się, wzajemnie blokując dostęp do niezbędnej dokumentacji, jak rozliczenia między Zakładami a spółką Energaaz, którą jakoś oba organy nie potrafią się podzielić.
– „Śledztwo jest w toku, zaś termin jego zakończenia aktualnie nie jest możliwy do wskazania” – napisał prokurator Przemysław Rola, podnosząc, że od czerwca 2016 r. (sic!) sprawa oceny transferów między ZTL a Energaaz-em jest badana przez zewnętrzną spółkę audytorską, która w związku z tym dysponuje całą zabezpieczoną dokumentacją. Przypomnijmy – po pięciu latach od początku całej afery! To związkowcy, pracownicy Zakładów i plantatorzy tytoniu jako pierwsi zwrócili uwagę, że przedsiębiorstwo jest po cichu okradane, więc to my, wraz z opinią publiczną, musimy dopilnować ostatecznego wyjaśnienia całej afery – komentuje Leszek Barwiński z OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych, który zapowiedział już w sprawie przewlekłości postępowań złożenie skargi do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. TAK
