Przez półtorej doby mieszkańcy Krasnostawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej nie mieli ciepłej wody. Powodem była pierwsza od wielu lat awaria sieci ciepłowniczej. – Usunęliśmy ją błyskawicznie – przekonuje prezes spółdzielni, Witold Bazan.
Awaria miała miejsce w poprzedni weekend i objęła wszystkie budynki znajdujące się w zasobach Krasnostawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
– W sobotę wieczorem, 19 lutego, chciałam się wykąpać, ale nie było ciepłej wody, dosłownie dwie, trzy godziny wcześniej myłam naczynia i z kranu płynęła gorąca woda – opowiada nasza czytelniczka. – Żeby się umyć, musiałam zagotować wodę w garnkach i przelać ją do wanny. Nie pamiętam kiedy ostatni raz taka sytuacja miała miejsce. W niedzielę z kolei w mieszkaniu zrobiło się chłodniej. Grzejniki były już bardzo zimne. Żeby dogrzać pokoje, włączyłam elektryczny piecyk. Gdy w poniedziałek rano, około szóstej, wychodziłam do pracy, temperatura w mieszkaniu sięgnęła 18 stopni. Domyśliłam się, że jest jakaś awaria, jednak szkoda, że nikt nas o tym nie poinformował. Wystarczyło cokolwiek napisać na Facebooku.
Witold Bazan, prezes Krasnostawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, przyznaje, że o godz. 19.00 w sobotę 19 lutego zgłoszono poważną awarię sieci ciepłowniczej. – Jeszcze tego wieczora na klatkach schodowych pojawiła się informacja, że mamy usterkę i nastąpi przerwa w dostawie ciepła – wyjaśnia prezes. – Wiedzieliśmy, że problemu nie da się rozwiązać w kilka godzin, ale staraliśmy się, by w miarę naszych możliwości jak najszybciej usunąć awarię. Ekipa remontowa z marszu przystąpiła do prac. Trzeba było wykonać prace ziemne, wypompować wodę, wygasić piece i dopiero wymienić uszkodzoną rurę. W zasadzie o godz. 13.00 w niedzielę sieć została naprawiona. Musieliśmy jednak napełnić ją wodą, rozpalić ponownie piece, na co potrzebowaliśmy sporo czasu. W poniedziałek około 5.30 rano w kranach była już ciepła woda. Wiem, bo sam się o tym przekonałem, szykując się do pracy.
Prezes Bazan nie pamięta, kiedy ostatnio zdarzyła się tak poważna awaria sieci ciepłowniczej. – Najważniejsze, że usterka została naprawdę szybko usunięta, za co dziękuję całej ekipie remontowej, która mimo niedzieli pracowała w pocie czoła, by mieszkańcy mieli ciepło – podkreśla Bazan. – W poniedziałek w pracy dostałem sporo telefonów od naszych spółdzielców z podziękowaniami dla pracowników za szybko rozwiązany problem. Brak ciepłej wody na pewno był swego rodzaju uciążliwością, ale nie we wszystkich budynkach, bo w najstarszych są zamontowane piecyki gazowe. Temperatura w pomieszczeniach wynosiła około 20-21 stopni, bo na zewnątrz nie było mrozu. Sam mieszkam w zasobach KSM i nie odczułem, by w mieszkaniu nagle zrobiło się zimno. (ps)

