Z powodu kryzysu energetycznego i wysokich cen węgla MPEC na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy kilka razy podnosił opłaty za ogrzewanie. Ale ceny węgla spadły i unormowały się. Tak samo będzie z rachunkami za ciepło? W sąsiednich miastach ciepłownie już obniżyły taryfy.
Pod koniec 2022 roku Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej wystąpiło do Urzędu Regulacji Energetyki z wnioskiem o zatwierdzenie nowej taryfy opłat za ogrzewanie. Władze miasta i ówczesne kierownictwo spółki tłumaczyły, że na cenę ciepła wpływają rosnące koszty węgla oraz rosnące ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla (to łącznie 86 proc. kosztów przyjętych do kalkulacji taryfowej). A sama cena węgla przyjęta do kalkulacji nowej taryfy wzrosła w ostatnim czasie aż o 60 proc.
Te argumenty i faktycznie rosnące koszty przekonały URE do zatwierdzenia nowej taryfy, zakładającej kilkunastoprocentowe podwyżki. Mieszkańcy bloków i domów jednorodzinnych, którzy korzystają z miejskiej sieci, dzięki rządowym rekompensatom mieli odczuć podwyżki z opóźnieniem. Ale od stycznia br. wrócił 23 proc. podatek VAT na energię (był obniżony do 5 proc. w ramach tarczy antyinflacyjnej), który wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe musiały doliczać do rachunków, a rządowe rekompensaty skończyły się w kwietniu. Dodając tę podwyżkę wynikającą z różnicy wysokości podatku (18 proc.) i niemal 16-procentową podwyżkę, którą wprowadzała nowa taryfa, łatwo wyliczyć, że realny wzrost opłat za ogrzewanie wynosił niemal 34 proc.
To bardzo dużo. Doszło do sytuacji, że czynsz za 60-metrowe mieszkanie potrafił przekroczyć 1000 zł miesięcznie. Oczywiście gros rachunku to opłata za centralne ogrzewanie i ogrzewanie wody użytkowej.
Wszyscy liczyli, że po sezonie spadnie cena węgla, a wraz z nią rachunki. Cena faktycznie spadła i niektórym miastom URE już zatwierdziło nowe taryfy. Jest tak. m.in. we Włodawie. Włodawski MPGK już w wakacje złożył wniosek o nową taryfę. Dzięki niej mieszkańcy zapłacą od 5 do 14 proc. mniej (w zależności od tego czy byli objęci ochroną, czy nie). Mieszkańcy Chełma pytają czy także zimą zapłacą niższe rachunki. Z informacji, jakie można znaleźć na stronie internetowej URE, nie wynika jednak, żeby chełmski MPEC w ogóle składał wniosek o nową taryfę. Ale prezes spółki Katarzyna Hapońska-Gajewska przyznała nam, że firma pracuje nad nową taryfą i taki wniosek złoży. Wysokości potencjalnych obniżek nie chciała zdradzać. – Wniosek jest w trakcie opracowania i trudno to dziś określić. A wolałabym operować konkretnymi kwotami, a nie przypuszczeniami – mówi.
Obecna taryfa MPEC, wprowadzona 1 stycznia, obowiązuje do końca 2023 roku. (bf)

