Stanisław Kowalik, wiceprzewodniczący Rady Gminy Gorzków, choć ma na koncie wyrok za jazdę na podwójnym gazie, mandatu nie straci. Stałoby się tak, gdyby sąd pozbawił go wolności…
Wiceprzewodniczący Rady Gminy Gorzków Stanisław Kowalik może o sobie mówić, że ma więcej szczęścia niż rozumu. W grudniu 2015 roku zalany w trupa, w miejscowości Felicjan zjechał z drogi i utknął w pryzmie buraków. Najprawdopodobniej zasnął za kierownicą. Radny nie pomyślał wówczas, że wsiadając za kierownicę po alkoholu mógł spowodować wypadek, a nawet doprowadzić do tragedii czy też wyrządzić krzywdę sobie. Szarżę radnego obserwowała jedna z mieszkanek wsi, która powiadomiła policję. Stanisław Kowalik wydmuchał prawie 3 promile.
Zamojski sąd okazał się łaskawy dla wiceprzewodniczącego Rady Gminy Gorzków. Pozbawił go prawa jazdy na okres czterech lat i wymierzył karę finansową. Dlatego Kowalik nie stracił mandatu radnego. Gdyby został pozbawiony wolności, pożegnałby się z funkcją wiceprzewodniczącego rady i radnego.
Niejedna osoba na miejscu Kowalika spaliłaby się ze wstydu i honorowo zrzekłaby się mandatu radnego. Ale wiceprzewodniczący najwyraźniej nie wie, czym jest honor i nie ma ochoty rezygnować z zasiadania w radzie gminy. Uczestniczy w każdej sesji, reprezentuje mieszkańców Gorzkowa, jakby nic się nie stało.
Radny jest osobą zaufania publicznego, od której należy wiele wymagać i która powinna świecić przykładem. Ale na pewno nie takim, jak Stanisław Kowalik… (ps)

