Z badań Państwowej Inspekcji Sanitarnej wynika, że uczniowie polskich szkół noszą za ciężkie plecaki. Problem dotyczy zwłaszcza najmłodszych: aż 75 proc. uczniów klas 1-3 w drodze do i ze szkoły dźwiga ciężary. A jak jest w Świdniku?
Uczniowski plecak nie powinien ważyć więcej niż 10-15 proc. masy ciała ucznia, który go niesie. Praktyka pokazuje jednak, że dzieciaki dźwigają do szkoły dużo większe ciężary.
Państwowa Inspekcja Sanitarna postanowiła sprawdzić, ile ważą tornistry uczniów podstawówek i gimnazjów. Z badań tych wynika, że problem nadmiernego obciążenia tornistrów najbardziej widoczny jest w najniższych klasach podstawówki. Aż 58 proc. uczniów klas 1-3 nosi plecaki, których ciężar przekracza 10 proc. masy ciała, a 17 proc. przekraczające 15 proc. masy ciała. Najcięższy ze sprawdzonych przez inspektorów PIS plecaków ważył 11 kg i należał do chłopca z drugiej klasy, u którego waga tornistra stanowiła aż 50 proc. masy ciała.
Nauczyciele i dyrektorzy świdnickich szkół przyznają, że przeciążone plecaki to problem, ale z roku na rok staje się coraz mniejszy. Dzięki różnym udogodnieniom wprowadzanym w placówkach.
– Ten ciężar tornistrów wynika m.in. z tego, że wydawnictwa prześcigały się w szacie graficznej – książki miały grube okładki, a niektóre nawet kartki z papieru kredowego. To ładnie wygląda, przyciąga oko, ale waży swoje i nie ma praktycznego zastosowania – mówi Marek Kwieciński, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 w Świdniku.
Ta placówka już kilka lat temu postanowiła ulżyć uczniom. Dzieci część książek mogą zostawić w swoich szafkach w szatniach albo w salach lekcyjnych, gdzie wydzielono szafki do przechowywanie podręczników.
– Każde dziecko ma swoją indywidualną szafkę, a jeśli to nie wystarczy, może zostawić też książki w sali. Duża zaletą jest też to, że niektóre wydawnictwa do swoich podręczników dodaję e-booki, czyli elektroniczną wersję. Dzieci korzystają w nich w domu, a tradycyjny, papierowy podręcznik trzymają w szkole. Wyposażamy też nasze klasy w coraz większą ilość pomocy multimedialnych – rzutniki tablice interaktywne, projektory, które również wykorzystują e-booki – dodaje M. Kwieciński.
Nauczyciele dodają, że rodzice uczniów, zwłaszcza tych młodszych, powinni sprawdzać, co ich pociechy wkładają do tornistra, bo bywa, że targają do szkoły rzeczy, które wcale nie są im potrzebne np. zabawki albo półtoralitrową butelkę z woda.
Problem za ciężkich plecaków został rozwiązany też w Szkole Podstawowej nr 5 w Świdniku. Od początku roku szkolnego uczniowie mogą korzystać z szafek.
– Czasami są skargi rodziców na zbyt ciężkie plecaki, ale to są jednostkowe głosy. O wiele więcej rodziców chce dokupować dzieciom jeszcze dodatkowe podręczniki, ale nie ma takiej potrzeby Odpowiadając na te wszystkie głosy, zakupiliśmy szafki dla wszystkich uczniów. Mogą w nich zostawiać ubrania, ale też książki. To bardzo dobre i wygodne rozwiązanie – mówi Tomasz Szydło, dyrektor SP nr 5.
Szafek jest ponad 1200 i są zamykane na szyfr, indywidualnie ustawiony przez ucznia. Kosztowały około 204 tys. zł.
W „piątce” uczą się także osoby niepełnosprawne i z myślą o nich szkoła zakupiła podwójne komplety podręczników – jeden do używania w szkole, drugi – w domu.
– Myślimy jeszcze o elektronicznym podręczniku – każdy z uczniów otrzymałby tablet, w którym byłyby wgrane podręczniki ze wszystkich przedmiotów. Rozwiązanie wydaje się być ciekawe i skutecznie rozwiązałoby problem przeładowanych plecaków, ale z drugiej strony nikt by nam nie zagwarantował, że uczniowie nie wykorzystywaliby tych tabletów do innych celów. A problem z nadużywaniem urządzeń elektronicznych jest dziś ogromny – dodaje T. Szydło. (w)
