Jak już pisaliśmy, 12 stycznia br. Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Lubelskiej wyjechała na występy do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Przez blisko 2 miesiące realizuje tam 31 koncertów. W tym roku mija 150. rocznica tournée po USA patrona tej instytucji i jej orkiestry – samego Henryka Wieniawskiego.
Z jego nazwiskiem w angielskiej nazwie wydarzenia – The Polish Wieniawski Philharmonic Orchestra – lubelski zespół po 150 latach znów propaguje za Atlantykiem sztukę tego mistrza wiolinistyki, polskich muzyków i w ogóle rodzimych artystów. Rzecz jasna także dzieła gigantów światowej klasyki. Lublinianie występują tam w trakcie pandemii jako pierwsza z zagranicy orkiestra symfoniczna zaproszona do USA jeszcze w czasie zakazu wjazdu, przed zakończeniem lockdownu.
– Po wielu miesiącach negocjacji z agencją Columbia Artists Music mamy ten unikatowy kontrakt. Skutkiem tego spędzamy najbliższe dwa miesiące w kilkunastu stanach USA. Zespół FL dołączy tym samym do czołówki najwspanialszych zespołów symfonicznych świata, które występują w Stanach Zjednoczonych, reprezentowani przez słynną agencję koncertową – ekscytował się w naszej rozmowie dyrektor FL Wojciech Rodek, na kilka dni przed wylotem do USA.
Podkreślał, że zaproszenie przyszło bez użycia jakichkolwiek znajomości, z rekomendacji uznanych twórców muzyki. Po prostu, filharmonicy zyskali wiele pochwał artystów, którzy z nimi współpracują. Nie trzeba było nawet przedstawiać tzw. portfolio, udowodniać jak dobry jest ten zespół. Amerykanie wybrali właśnie orkiestrę lubelską, gdyż spełniała wszystkie oczekiwania, jakie postawili przed nimi promotorzy z agencji Columbia.
13 stycznia po podróży rejsowym samolotem PLL LOT na Florydzie znalazło się 64 muzyków i kilku pracowników obsługi.
To niezwykle pracowity czas
Pierwsze koncerty filharmoników na ziemi amerykańskiej odbyły się już w dwa dni po wylądowaniu, 15 i 16 stycznia, w Daytona Beach na Florydzie. W ich programie znalazły się m.in. utwory Wieniawskiego, Chopina, Lutosławskiego, Beethovena i Brahmsa.
W ramach tournée po USA nasz znakomity zespół daje 31 koncertów. W sumie goszczą w 17 stanach, poczynając od Florydy, przez Karolinę Północną i Południową, Wirginię, Maryland, Pensylwanię, New York, Connecticut, Massachusetts, Vermont, Ohio, Indianę, Illinois, Wisconsin, Iowa, aż po Kansas i Oklahomę. Powrót muzycy FL planują na 8 marca.
Obecnie za nimi mniej więcej połowa amerykańskiej trasy. Ostatnie koncerty, te z minionego weekendu, odbyły się na tzw. wschodnim wybrzeżu. 11 lutego w małym, 200-tysięcznym Worcester (Massachusetts) naszą orkiestrę poprowadził dyrektor Rodek w roli dyrygenta, a z fortepianu solisty Tomasza Rittera popłynęły dźwięki utworów: Rossiniego – Uwertura do opery „Sroka złodziejka”, Griega – słynny Koncert fortepianowy a-moll op. 16, Schuberta – IX Symfonia C-dur „Wielka” D 944. 13 lutego już w granicach Nowego Jorku melomani mogli wysłuchać koncertu lublinian w sali Lehman Center w dzielnicy Bronx – to jakby 1,5-milionowe osobne miasto tej metropolii. Orkiestra i solista dają tu popis II Koncertem fortepianowym f-moll op. 21 Chopina oraz dziełami Beethovena: Uwerturą „Egmont” op. 84, i V Symfonią c-moll op. 67. W wielu innych koncertach ogromną rolę odgrywa też nasza druga solistka, skrzypaczka Sara Dragan – zwłaszcza w utworach bohatera-patrona tej trasy, Wieniawskiego.
W ramach tego forsownego tournée najbliższe ich koncerty w mniejszych miastach USA: 14-go w Storrs (Connecticut), 15-go w Lyndon (Vermont), 17-go w Lewisburg (Pensylwania), 18-go w Brookville i 19-go w Binghamton (stan New York), 20-go w Bethlehem (Pensylwania), 21-go Zanesville i 22-go Van Wert (hrabstwa w Ohio). I tak do końca lutego niemal codziennie.
Jak szczęśliwi, tak zmęczeni
Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Lubelskiej przeżywa tu okres artystycznej prosperity. Muzycy mają poczucie wielkiego sukcesu, publiczność każdorazowo przyjmuje ich entuzjastycznie. Dyrektor Wojciech Rodek, przemawiając krótko przed kolejnymi występami, zwykle używa frazy: „Zapraszam na wielki koncert, wielki, gdyż przyjechał do was Wieniawski”. I już przed koncertem zbiera owację widowni. Bardzo ciepło o występach lublinian piszą amerykańskie media – dowodem tego jest obszerna publikacja w „Telegram&Gazette” z początku lutego.
Wśród setek godzin spędzanych na próbach i koncertach, na podróżach pomiędzy jednym a drugim stanem – i między hrabstwami w obrębie tych stanów – niewiele czasu mają na odpoczynek. „Siedząc na walizkach” trudno im o czas dla siebie, nie sposób go znaleźć na zwiedzanie lokalnych atrakcji. Taką okazją były zasłużone chwile relaksu muzyków na plaży Daytona Beach jeszcze w styczniu, a w lutym czas odpoczynku poświęcony na zwiedzanie Waszyngtonu. Przed nimi kolejne koncerty i wytężona praca.
Amerykańskie tournée jest projektem służącym podniesieniu artystycznej rangi Filharmonii Lubelskiej – instytucji pod egidą urzędu marszałkowskiego województwa. Tour po USA nie odbyłby się bez zaangażowania głównego sponsora, którym jest LW Bogdanka – akcentują organizatorzy wyjazdu.
Mimo absencji części zespołu instytucja funkcjonuje normalnie. 11 lutego miał tu miejsce koncert „Karnawał w Buenos Aires”, a w nim fascynujący świat muzyki „latino”, głównie argentyńskiej. Na scenie m.in. śpiewacy operowi: Agnieszka Tyrawska – sopran, Paweł Cichoński – tenor, Maciej Nerkowski – baryton. Barwną narrację zapewnił Stefan Münch –muzykolog i historyk teatru.
Filharmonia zaprasza też na kolejne występy. Najbliższe koncerty są przewidziane dla dzieci w ramach cyklu Ferie w Filharmonii: od 14 do 18 lutego m.in. „Karnawałowy szał”. Z wydarzeń symfonicznych 19 lutego odbędą się tu 225. „urodziny” Franza Schuberta w koncercie „Schubertiada”, w którym zabrzmią dwie wielkie symfonie tego autora.
Marek Rybołowicz

