Wniosek o odwołanie starosty przeszedł przez komisję rewizyjną, a 29 grudnia stania na sesji Rady Powiatu Chełmskiego. Piotr Deniszczuk dwoi się i troi żeby przekonywać do siebie radnych, głównie z PiS, których głosy zdecydują o jego przyszłości. Już wiemy jak zagłosowali radni podczas komisji.
Pomimo zbliżających się świat Bożego Narodzenia atmosfera w starostwie bynajmniej świąteczna nie jest. Starosta Piotr Deniszczuk staje na głowie żeby ratować swoje stanowisko i stara się przekonywać radnych, żeby głosowali przeciwko wnioskowi o jego odwołanie. Nieoficjalnie wiemy, że obiecuje wsparcie radnym PiS w wyborach w zamian za przychylny głos (lub wstrzymanie się od głosu, co jest jednoznaczne z poparciem dla niego). Objeżdża teren z „gospodarskimi wizytami” i promuje swoje dokonania w wywiadach. Tradycyjnie wybiórczo, bez pokazywania nieprawidłowości, które wytyka mu nie tylko opozycja, ale działacze z własnego środowiska PSL. Zresztą ludowcy odcięli się niedawno od Deniszczuka, zawieszając go w prawach członka partii.
W miniony wtorek, 19 grudnia, odbyło się posiedzenie komisji rewizyjnej, podczas której rozpatrywano wniosek opozycji o odwołanie starosty. Opinia komisji nie jest wiążąca, ale to standardowa procedura, która poprzedza postawienie wniosku i głosowanie na sesji.
Co ustaliła komisja? Wniosek nie zyskał większości. Chociaż przeciwko niemu był tylko Andrzej Zając, przewodniczący komisji i kolega Deniszczuka. Za przyjęciem wniosku głosował dawny szef komisji Jarosław Wójcicki. Ale pozostali obecni na posiedzeniu radni, Paulina Suchań i Damian Wierak z PiS oraz Beata Augustynek, wstrzymali się od głosu. Gdyby na komisję dotarła radna opozycji Agata Radzięciak z G9 (przeszkodził jej w tym protest przewoźników w Dorohusku), wniosek uzyskałby poparcie większości.
Przyszłość zarządu powiatu rozstrzygnie się 29 grudnia. Czy opozycji uda się przekonać wymaganą do tego większość tj. 12 radnych? – To będzie test na to, którzy radni popierają prywatę i kombinacje, a którzy są im przeciwni – uważają radni opozycji i dodają, że wstrzymanie się od głosu nie oznacza w tym przypadku „umycia rak” od problemu, a będzie jawnym przyzwoleniem na to, co dzieje się w powiecie. A dzieje się tam dużo, i co chwilę wychodzą nowe rewelacje. (bf)

