Wójt gminy Żółkiewka zamieścił w internecie zdjęcia psa czekającego na adopcję. I nieoczekiwanie dostało się… gminie i samemu wójtowi, bo komentatorzy zwrócili uwagę, na warunki, w jakich przebywa sfotografowany czworonóg. – Pies został znaleziony oraz zabezpieczony przez osobę prywatną i tam też zostały wykonane zdjęcia – komentuje Jacek Lis.
We wtorek, 1 lipca, Jacek Lis, wójt gminy Żółkiewka, zamieścił w swoich mediach społecznościowych kilka zdjęć psa z podpisem: „Młody pies czeka na adopcję! Więcej szczegółów w Urzędzie Gminy Żółkiewka lub pod nr tel. 846831676”.
Post wywołał sporo emocji. Na fotografii widać psiaka przebywającego w warunkach pozostających wiele do życzenia.
– Szanowny Panie Wójcie Gminy Żółkiewka, zdjęcia jak ze średniowiecza… Mamy XXI wiek, przydałby się kojec i godne warunki na pobyt tymczasowy psa – skomentowała Anna, na co dzień zajmująca się losem zwierząt. Katarzyna dodała: – Prosimy o zapewnienie godnych warunków dla tego psa. Te zdjęcia są bardzo niepokojące.
Inna internautka rzuciła: „To skandal!”, a Emilia zauważyła, że pies widoczny na zdjęciach jest na łańcuchu. – To się nie mieści w głowie! – skomentowała.
Ktoś inny zapytał, czy gmina Żółkiewka nie dysponuje kojcem z prawdziwego zdarzenia, pojawił się też wpis o treści: „Smutny obrazek, szczególnie w Dniu Psa”.
Po kilkunastu godzinach od zamieszczenia postu do sprawy postanowił odnieść się wójt Jacek Lis.
– W odpowiedzi na liczne komentarze dotyczące sytuacji psa przedstawionego na zdjęciach, uprzejmie informuję, że zwierzę nie przebywa na terenie Urzędu Gminy Żółkiewka ani w jednostkach podległych gminie. Pies został znaleziony oraz zabezpieczony przez osobę prywatną i tam też zostały wykonane zdjęcia – skomentował.
Wójt podkreśla dalej, że celem gminy jest pomoc w odnalezieniu właściciela psa albo znalezienie mu nowego domu, a w ostateczności przekazanie go do schroniska. – Pies jest oswojony i łagodny w stosunku do ludzi, niestety atakuje drób domowy. Chcemy również zaznaczyć, że naszym celem nie jest oddanie psa do schroniska, jeśli tylko możliwe będzie odnalezienie właściciela, znalezienie dla niego odpowiedzialnego opiekuna lub domu tymczasowego. Zależy nam na tym, by zwierzę trafiło w dobre ręce, bez konieczności przeprowadzki do placówki, która – choć legalna – nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem – podsumowuje wójt. (kg)

