Edyta Gajowiak-Powroźnik, wójt gminy Krasnystaw, nie zamierza komentować słów Janiny Szawarskiej, prezes spółdzielni mieszkaniowej „Cukrownik” w Siennicy Nadolnej, jakoby miała wspierać „grupę zatroskanych mieszkańców”, którzy chcą usunąć Szawarską ze stanowiska. Wójt chce jedynie, by prezes sprostowała – jej zdaniem – nieprawdziwe informacje, jakie ukazały się w piśmie autorstwa Szawarskiej „Odpowiedź Zarządu Spółdzielni na zarzuty zatroskanych mieszkańców”.
Spółdzielnia Mieszkaniowa „Cukrownik” w Siennicy Nadolnej z końcem maja br. może zostać bez ogrzewania i ciepłej wody. Cukrownia Krasnystaw, która dostarcza ciepło do bloków, wypowiedziała spółdzielni umowę. Najprawdopodobniej chodzi o podwyżki stawek za ogrzewanie, których – według naszych informacji – zarząd spółdzielni, czyli prezes Janina Szawarska, rzekomo miał nie zaakceptować.
Władze spółdzielni wpadły na pomysł, by wybudować własną nową kotłownię gazową. Dzięki temu „Cukrownik” z własnym źródłem ciepła nie byłby od nikogo zależny. Szacowana na około 2,1 mln zł inwestycja, według Szawarskiej, miałaby zostać sfinansowana w dużej mierze z kredytu. Prezes oszacowała, że konieczne byłoby pożyczenie 1,7 mln zł. Resztę dołożyłaby spółdzielnia. Zabezpieczenie kredytu, według prezes, miałyby stanowić należące do „Cukrownika” działki, niezwiązane z gruntami, na których znajdują się bloki mieszkalne. Zdecydowana większość mieszkańców opowiedziała się jednak przeciwko inwestycji.
Na klatkach budynków pojawił się nawet list, którego autorzy podpisali się jako „Zatroskani mieszkańcy Spółdzielni Mieszkaniowej Cukrownik”, kierując w nim pod adresem Janiny Szawarskiej szereg zarzutów, czym rozjuszyli panią prezes. Ich zdaniem, władze spółdzielni powinny próbować porozumieć się z Cukrownią, by mimo wszystko przedłużyć umowę na dostawę ciepła. Prezes spółdzielni jest jednak innego zdania i uważa, że budowa kotłowni gazowej to jedyne słuszne rozwiązanie.
Szawarska twierdzi też, że grupa oponentów wprowadziła w błąd pozostałych mieszkańców, przekazując im nieprawdziwe informacje, takie jak choćby drastyczne podwyżki cen gazu, czy to, że Cukrownia Krasnystaw jest w stanie nadal dostarczać do bloków tanie ciepło. Według prezes, „zatroskani mieszkańcy”, bo tak ich nazwała, osiągnęli swój cel, gdyż większość nie zgodziła się na budowę kotłowni.
Szawarska przekonuje, że za grupą mieszkańców, którzy sprzeciwili się inwestycji, stoi m.in. wójt gminy Krasnystaw Edyta Gajowiak-Powroźnik. Prezes wymieniła również gminnych radnych i sołtysa. Jak podkreślała, prowadzili oni zakłamaną kampanię w czasie akcji medialnej dotyczącej wzrostu cen gazu i doprowadzili do sytuacji, że członkowie spółdzielni nie zagłosowali za uchwałami, umożliwiającymi spółdzielni budowę własnych kotłowni. Szawarska podkreśla, że spółdzielnia nie wyklucza współpracy z gminą w zakresie dostaw energii cieplnej, ale wszelkie dotychczasowe próby z tym związane – w jej opinii – były przez wójt Gajowiak-Powroźnik odrzucone, bez poważnego uzasadnienia. Według niej gminie rzekomo ma chodzić o przejęcie terenów należących do spółdzielni.
Wójt Edyta Gajowiak-Powroźnik stwierdziła, że nie będzie odnosiła się do medialnych wypowiedzi prezes Szawarskiej. – Zwróciłam się natomiast do pani prezes o sprostowanie stwierdzenia, które bije w gminę Krasnystaw, ale też w moją osobę – mówi Gajowiak-Powroźnik. A chodzi o pismo „Odpowiedź Zarządu Spółdzielni na zarzuty zatroskanych mieszkańców”, którego autorką jest Szawarska.
W swoim piśmie prezes spółdzielni napisała „o nieuregulowaniu przez gminę Krasnystaw milionowego długu wobec Cukrowni, co jest powodem braku dofinansowania budowy kotłowni, czy wypłaty dywidendy od akcji”. Zdaniem wójt jest to nieprawda.
– Nie jest prawdą, że gmina Krasnystaw posiada wobec Cukrowni milionowe długi – zapewnia Edyta Gajowiak-Powroźnik. – Wszystkie niesporne zobowiązania zostały uregulowane, a w przypadku korzystnego rozstrzygnięcia dla Cukrowni, bo sprawa sądowa jest w toku, gmina Krasnystaw nie będzie zwlekać ze zwrotem nadpłaconej kwoty z tytułu podatku od nieruchomości – dodaje wójt. (ps)

