Dzielnicowi z posterunku policji w Żółkiewce jako pierwsi dojechali do pożaru w Makowiskach. Narażając swoje życie i zdrowie, wyjechali ciągnikiem z budynku gospodarczego ogarniętego płomieniami. Wyprowadzili też na zewnątrz rozrzutnik i przyczepę. Na szczęście nic nie stało się właścicielom posesji, starszemu małżeństwu.
W czwartek po godz. 15 dzielnicowi z posterunku policji w Żółkiewce, przejeżdżając przez miejscowość Makowiska, zauważyli dym wydobywający się z pobliskiej posesji. – Zaniepokojeni udali się na miejsce, gdzie zauważyli stojący w płomieniach drewniany budynek gospodarczy, a obok niego dwoje starszych ludzi – informuje Marek Kulibab z krasnostawskiej policji. Mundurowi natychmiast powiadomili o zajściu straż pożarną, a następnie przystąpili do ratowania mienia. – Ogień zaczął się bowiem rozprzestrzeniać na sąsiednie zabudowania. Jeden z policjantów wyjechał ciągnikiem rolniczym z płonącego budynku, następnie obydwaj wyciągnęli na zewnątrz rozrzutnik oraz przyczepę. Kiedy na miejsce przyjechała Ochotnicza Straż Pożarna, drugi z dzielnicowych pomagał strażakom podczas akcji gaśniczej.
Ogień został ugaszony, zanim płomienie ogarnęły całą posesję. Jednego z budynków gospodarczych nie udało się jednak uratować. Spłonął też znajdujący się w środku samochód. Straty oszacowano na 10 tys. zł. – Mieszkańcy posesji to małżeństwo w wieku 89 i 82 lata. Na szczęście nie odnieśli żadnych obrażeń – podkreśla Kulibab. (kg)

