Z rzeźbą przez życie. Niezwykły jubileusz niezwykłego artysty

Udostępnij:
LinkedIn WhatsApp

Z zawodu jest hydraulikiem, ale – jak mówi – nigdy tego zajęcia nie lubił. Od dziecka pociągało go za to dłubanie w drewnie. Swoją przygodę z rzeźbą rozpoczął jako kilkunastoletni chłopak, by z czasem wypracować indywidualny styl i stać się docenianym w Polsce i za granicą artystą ludowym. Jan Uścimiak, bo o nim mowa, właśnie świętuje jubileusz 50-lecia pracy artystycznej.

Skromny człowiek – wielki talent

Pochodzi z wielokulturowego południowego Podlasia. Artystyczne zdolności wyniósł z domu. Pradziadek był cieślą, stolarzem, lutnikiem i rzeźbiarzem; rzeźbą parał się także dziadek, mama tkała i malowała. On sam sięgnął po dłuto jeszcze jako dziecko, strugając z topoli czy osiki zabawki – ptaszki, wiatraczki.

Mając 17 lat na ochotnika wstąpił do wojska. Myślał wówczas, że z mundurem zwiąże swoją przyszłość, ale okazało się, że to nie dla niego. W wojsku spędził 4 lata i 3 miesiące, zdobywając zawód montera wewnętrznych instalacji budowlanych. Rozwijał też swój talent rzeźbiarski, działając w wojskowym klubie plastycznym.

– Trwała wtedy wojna w Wietnamie, więc strugaliśmy figurki wietnamskich żołnierzy – małych, w szerokich spodniach i z karabinami… – wspomina.

Po służbie pracował m.in. w Lubartowie jako hydraulik, ale – jak mówi – nigdy nie miał serca do tej pracy. W czasie wolnym oddawał się pasji. 1974 r. po raz pierwszy zaprezentował swoje rzeźby w Domu Kultury w Białej Podlaskiej. Spotkały się one z uznaniem i zainteresowaniem, co zachęciło go do dalszej pracy i uczestnictwa w konkursach dla twórców ludowych.

Do Chełma trafił w 1978 r., trochę przez przypadek. Miał już wówczas na swoim koncie dwie wystawy. Podjął pracę w zakładach obuwia jako wykrawacz skór, założył rodzinę. Obowiązki domowe i zawodowe czasem trudno było połączyć z rzeźbieniem. Bywało, że odmawiano mu urlopu, aby mógł pojechać na konkurs czy wystawę. Z tego powodu na jakiś czas się zwolnił, ale potem znów wrócił do „Obuwia”. Dłuższą przerwę od rzeźbienia zrobił sobie, kiedy zmarła jego żona.  – Zostałem z trojgiem uczących się jeszcze dzieci. Nie było łatwo, ale poradziłem sobie – mówi.

Początkowo rzeźbił pojedyncze figurki, z czasem zaczął tworzyć bardziej skomplikowane i wielopostaciowe formy, wypracowując swój charakterystyczny styl. W swej twórczości chętnie podejmuje tematykę sakralną – wśród prac znajdziemy wizerunki Jezusa, Maryi i świętych. Postaciom tym często towarzyszą szczególnie bliskie sercu artysty anioły, o których – jak mówi – swego czasu dużo czytał. Jego prace przedstawiają także scenki rodzajowe z codziennego życia wsi i miasta, obrzędów, sytuacji społecznej i politycznej. Pozwalają one dostrzec poczucie humoru artysty i wnikliwość jego obserwacji. Rzeźbi też zwierzęta, elementy świata przyrody, maszyny i nietuzinkowe ramy na lustra.

Nie wzoruje się na rzeźbach innych twórców, nie szuka inspiracji, nie rozrysowuje szkiców. Swoją artystyczną wizję przekłada „z głowy na drewno”. – Jak nie mogę spać, to sobie w nocy leżę i myślę, że to zrobię tak, a to tak i w końcu zasypiam – mówi.

Gotową rzeźbę maluje temperą. Ma swój sposób na to, aby kolory nabrały pastelowych, pogodnych odcieni, rozcieńczając farbę mlekiem, najlepiej kozim, swojskim, choć nie wszystkie prace powstają w ten sposób, bo o takie mleko trudno. Kształty figur podkreśla lekkim przetarciem na wypukłościach. Stara się też, by pomalowane już rzeźby musnęło słońce, więc suszy je na balkonie swojego mieszkania. Światło słoneczne ma znaczenie dla ostatecznej barwy, ale także jest ważne z bardziej prozaicznego powodu. – Wzrok już nie ten – mówi artysta.

Najbardziej charakterystyczne i zachwycające wielu odbiorców są tzw. rzeźby ażurowe Jana Uścimiaka – składające się wielu elementów kompozycje, najczęściej prezentujące motywy sakralne. Zwracają uwagę przemyślaną, uporządkowaną kompozycją. Artysta dba nie tylko o ciekawą prezentację tematu, ale także stabilną konstrukcję rzeźby, w razie potrzeby wzmacniając ją kołkami. Przez lata swojej pracy wykonał ponad 2 tysiące rzeźb. Nad jedną z ostatnich pracował ok. trzech miesięcy. Jago prace znajdują się w zbiorach muzealnych w całej Polsce, m.in. w Chełmie, Lublinie, Białej Podlaskiej czy Łodzi oraz w wielu kolekcjach prywatnych, także za granicą Na swoim koncie rzeźbiarz ma także współpracę z Cepelią, Centralą Hadlu Zagranicznego Ars Polona, Desą i Arexem, które wystawiały i pośredniczyły w sprzedaży jego prac.

– Urodziłem się w erze drewna, kiedy wszystko, co było w domu, było drewniane, łącznie z wiadrami. Potem nastała era metalu, a dziś mamy erę plastiku. Ja natomiast jestem wierny drewnu. Pracuję na lipie i znam chyba wszystkich leśników i stolarzy w okolicy – śmieje się J. Uścimiak.

Podstawowym narzędziem pracy artysty rzeźbiarza ludowego, jak mówi pan Jan, jest nóż. Używa także dłut. Ma różne modele, jednak najlepiej pracuje mu się są narzędziami szwajcarskiej produkcji.

Uścimiak to wielokrotnie nagradzany uczestnik konkursów, laureat licznych nagród i odznaczeń. Nie sposób wymienić je wszystkie. W 1996 r. otrzymał odznakę Zasłużony Działacz Kultury, z której jest szczególnie dumny, w 2003 r. Brązowy Krzyż Zasługi nadany przez prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, a 2016 r. Złoty Krzyż Zasługi nadany przez prezydenta RP Andrzeja Dudę. Uczestnik wielu wystaw, w tym zagranicznych (m.in. w Niemczech, Danii, USA, Francji), członek Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Jego twórczość była także przedmiotem pracy magisterskiej.

Pracownią pana Jana, choć on sam nie lubi tego określenia, jest jego mieszkanie przy ul. Połanieckiej w Chełmie. „Grubsze” prace wykonuje w maleńkiej piwnicy; wykańczanie rzeźb zazwyczaj odbywa się w kuchni.

– Rzeźba to duża część mojego życia, ale czasem czuję się już zmęczony i myślę, żeby to rzucić. Niemal nie ma tygodnia, aby ktoś nie dzwonił i nie chciał czegoś zamówić. Czasem odmawiam, bo zdrowie już nie to, oczy słabe… Da się na tym dorobić, ale mi wystarcza to, co mam z ZUS-u… – mówi.

Artystyczne inklinacje

Jak się okazuje, pan Jan to człowiek także wielu innych talentów. Jest autorem artykułów poświęconych innym twórcom ludowym. Jego teksty charakteryzuje zgrabne, literacko-reportażowe ujęcie tematu. Wrażliwość Jana Uścimiaka widać także w jego wierszach. Część z nich została opublikowania. – Dziś raczej już nie piszę, choć czasami coś mi się przyplącze – mówi.

Co ciekawe, chełmski artysta kolekcjonuje latarki. Najczęściej kupuje je na giełdach staroci. Ma egzemplarze szpiegowskie, radzieckie, niemieckie, ale też latarkę używaną przez amerykańskich Marines, na której wciąż widać ślady pozostawiane przez słoną morską wodę. Kolekcja liczy 136 egzemplarzy.

„Niebiańskie wzniosłości, ludzkie przyjemności”

W tym roku chełmski artysta obchodzi jubileusz 50-lecia pracy artystycznej. Z tej okazji Muzeum Ziemi Chełmskiej zorganizowało wystawę „Niebiańskie wzniosłości, ludzkie przyjemności. Rzeźba Jana Uścimiaka”. Wernisaż odbył się 18 października. Ekspozycja prezentuje ponad 100 rzeźb chełmskiego artysty. Część z nich prezentowana jest po raz pierwszy.

– Z pewnością warto wybrać się na wystawę, by poznać wielość i różnorodność światów Jana Uścimiaka i jego niezwykły samorodny talent – zachęcają pracownicy muzeum.

Wystawę zobaczyć można od wtorku do piątku w godzinach 10-16 oraz w weekendy w godzinach 12-16, w budynku Muzeum przy ul. Św. Mikołaja 4 (dawna kaplica św. Mikołaja) do końca roku. Kuratorem wystawy jest Ilona Sawicka. (w, zdjęcia z wernisażu wystawy Grzegorz Zabłocki)

Jan Uścimiaka to nie tylko rzeźbiarz, ale i poeta… 

Podziwiajcie moją sztukę,

Co myślicie, mówcie śmiało –

prosta, szczera i ludowa

Z nią pół życia mi zleciało.

Jan Uścimiak, fragment wiersza Wystawa w Pieńkowie, 2015r.

 

Biała kreda wśród zagonów

tak jak moja głowa siwa

w biednej chacie też bogactwo

kiedy dusza jest szczęśliwa.

Jan Uścimiak, fragment wiersza Lubelszczyzna 2008 r.

 

Na podwórze wyszedł Jano

Wziął siekiere i polano

Zaczął ciosać, zaczął dłubać

W końcu nożem zaczął strugać.

 

A z polana widać lico –

Wyjdzie anioł z anielico,

Jeszcze skrzydła, jeszcze szata

Kolorowa będzie chata.

 

Stoją w chacie dwa anioły,

a po bokach dzikie róże,

nie archanioł nie serafin

tylko proste nasze stróże.

 

Cóż jest warty człek bez wiary,

gdzie się ukryć w szczerym polu,

kto ci rękę poda w biedzie,

kto pocieszy cię w niedoli.

 

Spójrz na niebo wzrokiem pewnym,

Na południe poszła burza

Czujesz ciepły uścisk dłoni

Kiedy masz anioła stróża.

Jan Uścimiak, Anioł Stróż, 2016 r.

 

Udostępnij:
LinkedIn WhatsApp

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google News

Najnowsze Wydanie
2025-07-21 Nowy Tydzień tygodnik lokalny (Kopia) (Kopia) (Kopia) (Kopia)
5,00 Kup Gazetę

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.