KŁOS GMINA CHEŁM – SPS EKO RÓŻANKA 1:3 (1:1)
1:0 – Drzewicki (19), 1:1 – Sheliuk (27), 1:2 – Więcaszek (65), 1:3 – J. Gołąb (67).
KŁOS: Porzyc – Ciechoński (46 Stepaniuk), Poznański (75 Chmiel), Kowalski, Siatka, P. Gierczak, Flis, Bala, Bryk (75 Adamski), Huk, Drzewicki.
SPS EKO: Witkowski – Żakowski, Łobko (46 Prus), Jędrzejuk, Bartnik, Błaszczuk (70 Sobów), Magdysh (80 Kruk), Sheliuk, Walaszek (70 Jankowski), J. Gołąb (88 K. Mikulski), Więcaszek.
Pierwsza połowa pojedynku Kłosa z SPS Eko miała dwa oblicza. Do momentu zdobycia przez gości wyrównującego gola, lepszy zespołem byli gospodarze. Końcówka drugiej części spotkania należała już do przyjezdnych.
Na początku meczu z boiska wiało nudą. Zmarzniętych kibiców rozgrzał dopiero strzał Przemysława Huka z 30 metrów, pewnie obroniony przez Łukasza Witkowskiego. W 19 min. Kłos wyszedł na prowadzenie. Po koronkowej akcji piłkę w polu karnym dostał Łukasz Drzewicki, minął jednego obrońcę i strzelił nie do obrony. Futbolówka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki. Osiem minut później Eko doprowadziło do remisu. Po szybkiej kontrze piłkę na lewym skrzydle dostał Pavlo Sheliuk. Wbiegł z nią w pole karne i huknął z całej siły pod poprzeczkę. Bartłomiej Porzyc był bez szans. Zdobyta bramka zachęciła gości do odważniejszych ataków. Eko uzyskało lekką przewagę, ale to gospodarze stanęli przed szansą zdobycia bramki. Po kontrataku piłkę przejął Drzewicki, zwiódł obrońcę i mając przed sobą tylko bramkarza, kopnął futbolówkę zbyt lekko, w dodatku prosto w jego ręce. Końcówka pierwszej części spotkania należała już do Eko. W 44 min. po ładnej akcji goście zdobyli bramkę, ale jej strzelec Jakub Gołąb był na spalonym i sędzia gola nie uznał.
Druga połowa była wyrównana, momentami z lekką przewagą optyczną gospodarzy. Kiedy na boisku niewiele się działo, Kłos popełnił dwa kosztowne błędy. – Straciliśmy piłkę przy wyprowadzeniu jej z własnej połowy. Przejął ją przeciwnik, rozegrał szybką akcję, futbolówkę dostał Wojciech Więcaszek i z bliska dopełnił formalności. Strata bramki trochę nas podłamała. Nie zdążyliśmy się z nią pogodzić, a już było 1:3. Rywal znów zagrał kombinacyjnie i piłka znalazła się w naszej siatce. Próbowaliśmy jeszcze zmienić wynik, jednak bez rezultatu. Przegraliśmy mecz trochę na własne życzenie. Prowadząc 1:0 powinniśmy się dobrze ustawić, poczekać na przeciwnika i poszukać okazji do szybkich kontrataków. A my próbowaliśmy za bardzo grać ofensywnie. Organizacja naszej gry jest niezła, musimy natomiast popracować nad grą w defensywie. Popełniamy proste błędy, tracimy stanowczo za dużo goli – powiedział po meczu Andrzej Krawiec, trener Kłosa.
Zadowolony z Rożdżałowa wyjeżdżał natomiast Antoni Kruk, kierownik Eko. – Myślę, że po bramce na 1:1 kontrolowaliśmy przebieg meczu. Bramka przed przerwą na 2:1 Gołębia, nie uznana przez sędziego, tylko dodatkowo nas zmobilizowała. Po zmianie stron mieliśmy więcej od Kłosa klarownych sytuacji strzeleckich. Przy drugim golu bardzo dobrze zachował się Gołąb. Przejął piłkę, wyprowadził kontratak, zagrał do Prusa, a ten wyłożył futbolówkę Więcaszkowi. Tak w ogóle Gołąb rozegrał bardzo dobre zawody. W 69 min. ładnym uderzeniem wykończył akcję Bartnika i Sheliuka. Trzecia bramka zamknęła to spotkanie. Mieliśmy jeszcze kilka groźnych kontr, nie wykorzystaliśmy ich, nie mniej jednak cieszymy się z trzech punktów. W niedzielę gramy z Victorią, zrobimy wszystko, by odnieść kolejne zwycięstwo – stwierdził z kolei Antoni Kruk.(s)
