Na działce Kazimierza Marcinkowskiego pierwszy raz, prawie po dwudziestu latach od zasadzenia, zakwitł tulipanowiec amerykański. Jak mówi dumny właściciel, drugiego takiego drzewa nie ma w całym Chełmie.
Jak wyjaśnia Kazimierz Marcinkowski, drzewko było prezentem z okazji urodzin. – Żona dostała go od koleżanek. Posadziliśmy je na naszej działce, przy ul. Mazurskiej w Chełmie i tak sobie rosło. Wiedzieliśmy, że kwitnie, ale jak dotąd widzieliśmy tylko, jak jesienią jego liście zmieniają kolor z zielonego na ciemnopomarańczowy. Teraz, po prawie dwudziestu latach, zakwitł pierwszy raz.
Właściciel działki przypuszcza, że to jedyne takie drzewo w Chełmie i okolicach. – Nie widziałem nigdzie w Chełmie tulipanowca. Najbliższe można zobaczyć chyba w Nałęczowie – mówi z dumą.
Jak podaje Wikipedia, tulipanowiec amerykański jest okazałym drzewem zrzucającym liście na zimę. Jego ojczyzną są wschodnie i południowo-wschodnie regiony Ameryki Północnej. Od 300 lat jest sadzony w Europie jako drzewo parkowe i ozdobne. W swej ojczyźnie należy do najwyższych drzew liściastych, często przewyższa dęby i klony. Rośnie szybko, osiąga wiek 200-300 lat. (w)
