Nadgorliwość bywa gorsza od sabotażu – głosi stare przysłowie i zdaje się, że radny Marek Wojciechowski udowodnił jego prawdziwość na przykładzie procedur stosowanych przez marszałkowskich urzędników przy naborze wniosków o dofinansowanie budowy lub modernizacji dróg lokalnych w ramach naboru do poddziałania „Wsparcie inwestycji związanych z tworzeniem, ulepszaniem lub rozbudową wszystkich rodzajów małej infrastruktury, w tym inwestycji w energię odnawialną i w oszczędzanie energii” PROW na lata 2014-2020.
Dodatkowy wymóg
Znany z zainteresowania problematyką wdrażania funduszy unijnych radny Wojciechowski kilkakrotnie na ostatnich sesjach Sejmiku wracał do kwestii „dodatkowych wymogów” stawianych gminom przy składaniu wniosków do PROW. – W pewnym momencie samorządowcom zostało okazane pismo dyrektora departamentu ministerstwa rolnictwa Dariusza Niecia o konieczności dołączenia do tych wniosków tzw. decyzji środowiskowej. Niemniej jednak na etapie składania wniosków i ich uzupełniania w ramach PROW, jak również w dokumentacji konkursowej, takie decyzje nie były wymagane. Docierały do nas głosy zaniepokojenia, a nawet informacje, że część samorządów rozważa wyjście na drogę sądową wobec Zarządu Województwa. Nie chodzi jednak o to, „kto kogo”, tylko o załagodzenie tego konfliktu oraz uzyskanie efektu rozwojowego dla Lubelszczyzny – podkreśla radny M. Wojciechowski.
Znikające załączniki
Marszałkowie najpierw zapewnili, że w ich imieniu żąda się tylko dokumentów jasno wymaganych przez prawo. Po namyśle jednak zmienili wersję, twierdząc, że… „samorząd województwa nie żąda od wnioskodawców załączenia do wniosków (…) dokumentów potwierdzających przeprowadzenie oceny oddziaływania na środowisko”, choć faktycznie muszę one znajdować się w posiadaniu danego samorządu. Po cichu urzędnicy przyznają jednak, że przesadzili, domagając się załączników, zwanych w biurokratycznym żargonie „d…chronami”. Do sporu włączył się też wojewoda lubelski, Przemysław Czarnek, który wystąpił do ministerstwa o prawidłową, obowiązującą interpretację przepisów i miał uzyskać odpowiedź potwierdzającą zastrzeżenia samorządów i wątpliwości radnego Wojciechowskiego. – Sprawa dotyczy ponad 60 samorządów z naszego regionu, które, wygląda na to, nie miały obowiązku posiadania tej decyzji na etapie składania wniosku. Nie wymagano jej również na etapie uzupełnień. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że w wyniku naszej interwencji (mojej i wojewody) przyszła już korzystna interpretacja w tej sprawie z ministerstwa rolnictwa (to wiadomość nieoficjalna) – komentuje radny. TAK
