To, że kominiarz przynosi szczęście możemy traktować z przymrużeniem oka, ale to, że przynosi spokój i może uratować przed pożarem, to niepodważalny fakt, co potwierdzają interwencje z ubiegłego tygodnia włodawskich strażaków.
Ostatnie mrozy powodują, że trzeba więcej podkładać do pieców. Niestety, w tym czasie dochodzi też o wiele częściej do pożarów sadzy w kominach. Do dwóch takich zdarzeń wyjeżdżali w ubiegłym tygodniu strażacy z Włodawy. Do pierwszego zdarzenia doszło w Woli Uhruskiej. Sadza zapaliła się w kominie domu jednorodzinnego przy ulicy Gimnazjalnej. Na miejsce pojechał jeden samochód z JRG oraz OSP Wola Uhruska. Pożar został opanowany.
– Do kolejnej interwencji wezwano nas następnego dnia, tym razem do Uhruska (gm. Wola Uhruska), gdzie oprócz JRG wysłano ochotników z Uhruska i Woli Uhruskiej. Na szczęście w obu tych przypadkach nie doszło do rozprzestrzeniania się ognia na inne elementy domu, nie było też większych strat – mówi st. kpt. Michał Tychoniewicz z PSP we Włodawie i przypomina, że główną przyczyną pożarów sadzy są nieczyszczone regularnie przewody kominowe. (bm)
