Część radnych chce, by to rada powiatu krasnostawskiego, a nie zarząd, definitywnie zdecydowała o sprzedaży, lub nie, części gruntów chmielnika, o które zabiega miasto. Władze powiatu mają inne zdanie, uważają, że decyzja zarządu odmawiająca sprzedaży działki jest ostateczna i przypominają, że chmielnik jest atrakcyjny tylko w całości. Ale tylko wtedy, gdy rada miasta zmieni plan zagospodarowania przestrzennego i przeznaczy działki pod budownictwo mieszkaniowe.
Choć w porządku obrad środowej sesji rady powiatu krasnostawskiego o chmielniku nie było nawet słowa, jeszcze przed jego przyjęciem radny Janusz Szpak, były starosta, złożył wniosek formalny, by rada mogła wypowiedzieć się na temat sprzedaży miastu gruntów pod budownictwo wielorodzinne w ramach Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej SIM Lubelskie. Większość radnych zgodziła się na zmianę porządku obrad.
Przypomnijmy, że zarząd powiatu krasnostawskiego ponad miesiąc temu odmówił miastu sprzedaży gruntów, tłumacząc, że chmielnik jest atrakcyjną nieruchomością, ale tylko w całości. Starostwo w zamian pod budowę bloków zaproponowało inną działkę przy ul. Granicznej, która miastu jednak nie do końca pasuje, bo aktualny plan zagospodarowania przestrzennego nie przewiduje tam budownictwa wielorodzinnego. Należy go zmienić, a procedura może potrwać nawet rok. Nieruchomość ma około 1,5 ha powierzchni.
Na sesji dyskusja na temat chmielnika trwała blisko dwie godziny. Wziął w niej udział wiceburmistrz Krasnegostawu, Krzysztof Sugalski. Zaczęło się od pretensji. Janusz Szpak zarzucił staroście Andrzejowi Leńczukowi, że nikt o złożonej przez miasto ofercie oraz decyzji zarządu powiatu nie poinformował radnych.
Leńczuk raz jeszcze przedstawił sprawę. – Zarząd powiatu jest za rozwojem mieszkalnictwa w mieście, ale są też pewne reguły współpracy. Realizujemy z miastem wiele inwestycji w partnerstwie, jednak przy SIM Lubelskie tego zabrakło. Działka została zgłoszona przez miasto bez uzgodnienia z powiatem. Nie wiem, czy ktoś pozwoliłby sobie na to, by na jego posesji sąsiad zaplanował inwestycję. Doszło też do nas, że miasto wspólnie z UMCS opracowało koncepcję inwestycji sportowo-rekreacyjnej również na gruntach chmielnika i też wcześniej nikt z nami tego nie uzgadniał – podkreślał Leńczuk.
Starosta przypomniał, że Zespół Szkół nr 2, który administruje działką, ma podpisane umowy na kontraktację chmielu do 2026 roku. Ich zerwanie wiąże się z karą. – Działka jest atrakcyjna i warta dużo pieniędzy. Nie wiadomo, czy za 2 lub 3 lata nie będziemy musieli sprzedać jej, bo może brakować nam pieniędzy w budżecie. Z kolei na wskazaną przez nas nieruchomość na Granicznej jest zgoda rady powiatu sprzed kilku lat, by ją sprzedać. Jej wartość szacunkowa to około 1,2 mln zł. Może nie zmieści się tam 140 mieszkań, jak wcześniej planowało miasto, ale 80-90 da się wybudować.
Jan Mróz, radny i członek zarządu powiatu, zaznaczył, że miasto chce kupić teren w kształcie litery L, w pobliżu bloków na osiedlu Serbinów. – W rozmowie z burmistrzem zapytałem, dlaczego nie wchodzi w grę sprzedaż działki w kształcie prostokąta. Prosiliśmy też, by miasto zmieniło plan na całą nieruchomość, przeznaczając ją pod budownictwo wielorodzinne, by powiat mógł sprzedać resztę działki po dobrej cenie, ale władze Krasnegostawu chcą przeznaczyć grunt na cele rekreacyjne i sportowe – podkreślał Mróz.
Radny przypomniał również, że powiat rok temu złożył do miasta wniosek o zmianę planu obejmujący działkę, którą zaproponował burmistrzowi do sprzedaży zamiast gruntów chmielnika. – Dopiero na ostatniej sesji rada miasta przystąpiła do zmian w planie. Przez rok nie było żadnej reakcji – mówił Jan Mróz. – Na spotkaniu z przedstawicielami miasta radny Andrzej Jakubiec stwierdził, że to karygodne.
Wiceburmistrz Sugalski tłumaczył, że spółka SIM Lubelskie jest w trakcie zawiązywania. – Żeby mogła budować mieszkania, każdy samorząd, który do niej przystąpił, musi przekazać aportem nieruchomość. Miasto nie ma swoich terenów, które zgodnie z planem zagospodarowania, są przeznaczone pod budownictwo wielorodzinne. Zgłoszona przez nas działka przy ul. Borowej została odrzucona przez Krajowy Zasób Nieruchomości. Tylko grunty na chmielniku spełniają kryteria udziału w tej inicjatywie. Poprosiliśmy o analizę chłonności tej działki i wyszło z niej, że można wybudować 140 mieszkań. Więcej mieszkań zadeklarował jedynie Kraśnik. Rozbudowa bazy sportowej to z kolei inna sprawa. Z budownictwem mieszkaniowym nie ma ona nic wspólnego. Na zlecenie miasta UMCS opracował dalekosiężną koncepcję rozwoju bazy rekreacyjno-sportowej – wyjaśniał.
Wiceburmistrz zaznaczył, że jeśli w ciągu sześciu miesięcy miasto nie przekaże do spółki SIM Lubelskie terenów pod budowę bloków, będzie musiało zwrócić do budżetu państwa 3 mln zł, jakie dostało na ten cel. – Spółka przeprowadzi inwestycję tam, gdzie będą najlepsze warunki – argumentował.
Krzysztof Sugalski odniósł się też do zaproponowanej przez powiat działki na Granicznej. – W pierwszej kolejności muszą być uwzględnione zapisy w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, a tam jest mowa o domach jednorodzinnych. Trzeba zatem zmienić studium, co trwa rok. Obawiamy się, że spółka nie będzie czekać, rozpocznie inwestycję w innych miastach, a wtedy nasze przedsięwzięcie albo będzie oddalone w czasie, albo w ogóle nie zostanie zrealizowane – stwierdził zastępca burmistrza Krasnegostawu.
Marek Nieścior, również zasiadający w zarządzie powiatu, podkreślił, że radni przede wszystkim reprezentują interes powiatu, dbają o jego finanse i powierzone mienie, którym racjonalnie zarządzają. Radny Krzysztof Zieliński z kolei zaznaczył, że zarząd powiatu powinien rozstrzygnąć kwestię sprzedaży gruntów na chmielniku w drodze uchwały, niezależnie w którą stronę, a do tego nie doszło. – Tym samym my, jako radni, nie mogliśmy się wypowiedzieć, czy jesteśmy za sprzedażą, czy przeciwko. Zarząd podejmuje decyzje we własnym gronie, a de facto ją blokuje – stwierdził Zieliński i zarzucił członkom zarządu, że nie wypełniają swoich obowiązków w prawidłowy sposób. – Nie rozumiem też, kto doprowadził do sytuacji, że miasto nie ma możliwości wybudowania bloków na swoim terenie – dodał K. Zieliński i zaznaczył, że w tej sprawie powinien wypowiedzieć się miejski radny, Andrzej Jakubiec, który przez wiele lat był burmistrzem Krasnegostawu.
Przewodniczący rady powiatu, Witold Boruczenko, przypomniał z kolei, że z chwilą przekazania gruntów do SIM stają się one własnością spółki i miasto nic do nich nie będzie miało. Ponadto poddał w wątpliwość, czy mieszkania w ramach SIM będą rzeczywiście tanie i dostępne dla wszystkich, którzy pracują. – Bloki będą budowane z kredytów. Ktoś je później będzie musiał spłacać. Najbezpieczniejsza forma budowy mieszkań to jednak „deweloperka”. Działka chmielnika w całości stanowi ogromną wartość, a po podziale ona zmaleje. Zastanawiam się, czy to miejsce jest rzeczywiście tak atrakcyjne, bo przecież nieopodal znajduje się ciepłownia – argumentował Boruczenko.
Wiceburmistrz Sugalski stwierdził, że miasto zdążyło zgłosić do Krajowego Zasobu Nieruchomości działkę przy Granicznej, którą powiat zaproponował, w celu opracowania analizy chłonności. Rezultat jest taki, że nie została odrzucona, ale i też zaakceptowana. Główny powód to bliska odległość do planowanej trasy ekspresowej S17. – Nie powstanie tam 140 mieszkań, a być może 80 w czterech budynkach wielorodzinnych. Z analizy KZN wynika, że działka na chmielniku jest atrakcyjniejsza – artykułował Sugalski.
Zasiadający w zarządzie radny Piotr Suchorab podkreślał, że grunty chmielnika stanowią potężne zabezpieczenie finansowe dla powiatu. Stwierdził też, że zarząd, podejmując niekorzystną dla miasta decyzję nie uczynił tego w głosowaniu, o co pytał wcześniej radny Marek Piwko. – Podpieraliśmy się informacjami z komisji finansów i innymi opiniami – stwierdził Suchorab, dodając, że popiera budowę mieszkań, a także rozbudowę bazy rekreacyjno-sportowej w mieście.
Radny Piwko z kolei pytał, ile obecnie jest warty chmielnik, który zgodnie z planem jest przeznaczony pod cele oświatowe. – Tylko jedna część w planie ma wpisane cele mieszkaniowe – dodał i zarzucił władzom powiatu, że nie mają koncepcji zagospodarowania tej działki. Grunty chmielnika będą warte fortunę tylko wtedy, gdy rada miasta zmieni plan i przeznaczy je pod budownictwo mieszkaniowe.
Wiceprzewodniczący rady, Mirosław Księżuk proponował natomiast, by miasto zastanowiło się nad własną działką, po dawnej bazie PKS. – Piękny teren inwestycyjny, uzbrojony, niedaleko żłobek, przedszkole, szkoła, a tam nic się nie dzieje – zaznaczył.
W odpowiedzi Krzysztof Sugalski stwierdził, że równie ważny, jak budownictwo mieszkaniowe, jest rozwój miasta. – Żeby miał kto mieszkać w tych blokach, potrzebne są zakłady pracy, by ludzie mieli zatrudnienie. Jeśli przeznaczymy działkę pod budownictwo mieszkaniowe, stracimy tereny inwestycyjne. Zresztą zmiana planu również potrwa kilkanaście miesięcy – wyjaśniał wiceburmistrz.
Wicestarosta Marek Nowosadzki podkreślił, że działkę chmielnika należy rozpatrywać całościowo, co było kluczowe dla powiatu w rozmowie z burmistrzem. – Jeśli sprzedamy 2 ha od strony Serbinowa, czy miasto będzie skłonne zmienić plan na kolejnych 4 ha i przeznaczyć je pod inne cele, niż oświatowe, zabezpieczając przy tym kolejne 2 ha na inwestycje rekreacyjno-sportowe? – pytał wicestarosta. Wiadomo natomiast, że na najbliższej sesji rada miasta Krasnystaw ma podjąć uchwałę o kupnie 1,5 ha działki przy Granicznej. (ps)

