– Do 25. minuty grałyśmy z Siofok, jak równy z równym. Potem nasza gra posypała się jak domek z kart. Przede wszystkim o naszej porażce zadecydowała kiepska skuteczność pod koniec pierwszej części i w drugiej połowie – Monika Marzec, trener MKS FunFloor Lublin ocenia sobotnie, przegrane przez lubelski zespół spotkanie 2. rundy kwalifikacyjnej do Ligi Europejskiej z węgierskim Siofok KC 18:27 (11:13).
Węgierki były jedynym zespołem, na który w losowaniu nie chciała trafić „Siódemka” z Lublina. – Dobrze wiedziałyśmy, co prezentują. Wiedziałyśmy, że będzie ciękżo, ale to, co stało się po przerwie zupełnie nas zaskoczyło. Do tego jeszcze ta nasza, kiepska skuteczność – mówi Monika Marzec, trener MKS. I trudno się z nią nie zgodzić, bo gospodynie marnowały rzuty karne, a także sytuacje jeden na jeden z bramkarką zespołu gości Mariną Rajcic, którą „zrobiły” bohaterką sobotniego meczu.
Rewanż w Siofok odbędzie się 15 października. – To jest sport i wszystko jest jeszcze możliwe, ale odrobienie strat i awans do kolejnej rundy należałoby ropatrywać w kategroii sportowych Himalajów. Na pewno będziemy walczyć, ale tym pierwszym spotkaniem bardzo skomplikowałyśmy sobie życie – kończy M. Marzec. BAS
MKS FunFloor Lublin – Siofok KC 18:27 (11:13)
MKS: Gawlik, Wdowiak, Sarnecka – Pietras 5, Achruk 1, Tatar 1, Roszak 4, M. Więckowska 2, Noga 1, Szynkaruk 1, Rebicova 2, Portasińska 1, D. Więckowska
Siofok: Rajcic – Mavsar 6, Kiss 2, Such 3, Janjusevic 2, Debreczeni-Klivinyi 5, Kajdon 3, Kojic 4, N’diaye 1,Wald.
Kary: MKS FunFloor – 12 minut, Siofok KC – 14. Sędziowały: Viktoria Kijauskaite, Ausra Zaliene (Litwa).

