Trudno w to uwierzyć, ale Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 4 przy ul. Jaczewskiego w Lublinie ma już nowego dyrektora. I choć sformułowanie „koniec epoki” jest strasznie wyświechtane, to jak inaczej można napisać o odejściu dra Mariana Przylepy, który kierownictwo najważniejszej placówki medycznej w regionie objął w 1981 roku?
Najdłużej urzędujący dyrektor medyczny – nie tylko w regionie, ale i jeden z najbardziej szanowanych menedżerów służby zdrowia w kraju. Dr Marian Przylepa był prawdziwym menedżerem SPSK nr 4 jeszcze zanim ktokolwiek w Polsce odważyłby się pomyśleć o takim sposobie kierowania szpitalem! Jego decyzji nigdy nie kwestionowano – nie ze strachu, ale ze względu na oczywisty i powszechny autorytet. Stroniący od tak popularnego krytykanctwa i zrzucania na innych odpowiedzialności za problemy, od których żadna jednostka medyczna w Polsce nie jest wolna, zabierał głos przenikliwie, mając, poza wiedzą i doświadczeniem, rzecz w zarządzaniu niemal bezcenną: perspektywę. Zmieniali się ministrowie zdrowia, systemy finansowania, ubezpieczenia, nazwy i metody organizacji, przemijali sekretarze, wojewodowie, marszałkowie i rektorzy, a dyr. Przylepa trwał. Był po prostu najlepszy.
Poprzeczka wyżej nieba
A ponadto (co autor tego tekstu zaświadcza własnym przykładem, będąc odebranym osobiście na ten świat przez wówczas jeszcze nie dyrektora, a ordynatora Przylepę) – pan doktor to znakomity ginekolog, człowiek, który wymyślił i zastosował przyjazne rodzenie znowu przed wszystkimi akcjami społecznymi. I nic dziwnego, mało jest bowiem nie tylko w służbie zdrowia, ale w ogóle, zwłaszcza w naszych lubelskich, prawdziwych, nie samozwańczych elitach, – ludzi emanujących takim ciepłem, spokojem i kulturą osobistą. I choć przecież dr Przylepa nie znika i zapewne będzie (jak zwykle) na tyle uprzejmy, by służyć swą radą i pomocą – to jednak lubelska medycyna zmienia się bezpowrotnie.
Rektor Uniwersytetu Medycznego powierzył obowiązki dyrektora SPSK nr 4 dr. Radosławowi Starownikowi, konsultantowi wojewódzkiemu w dziedzinie urologii i wiceprzewodniczącemu Lubelskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Urologicznego. I choć fachowiec to świetny, znający się także na zarządzaniu, to chyba dawno nikt nie miał tak wysoko ustawionej przez poprzednika poprzeczki! TAK
