Śpią na przystanku, piją alkohol, brudzą, zaczepiają ludzi i sieją zgorszenie. Mieszkańcy osiedla Zachód, pasażerowie Chełmskich Linii Autobusowych mają już dość stałych bywalców na przystanku przy ul. Lubelskiej naprzeciwko McDonald`s.
Bywalców, o których mowa, „z widzenia” zna każdy, kto tamtędy przejeżdża, przechodzi lub zmuszony jest czekać na autobus na przystanku vis-a-vis McDonald`s. Od paru miesięcy ciągle tam przesiadują. Chwiejnym krokiem przechodzą przez przejście dla pieszych, często ocierając się o samochody. W pobliżu są sklepy, w których można zaopatrzyć się m.in. w mocniejsze trunki i ToyToy (w którym podobno też swojego czasu pomieszkiwali), czyli wszystko to, co wystarczy im do egzystencji.
Zwłaszcza jeden z mężczyzn rzuca się w oczy – wysoki, opuchnięty, zaniedbany. To stały bywalec Ośrodka Pomocy Osobom Uzależnionym w Chełmie, tj. izby wytrzeźwień i jej niewątpliwy rekordzista, jeśli chodzi o ilość pobytów. Ma już ich na koncie ponad 300 w ciągu ostatnich lat. Wiadomo jednak, że bywa też w izbie wytrzeźwień w Warszawie przy ul. Kolskiej (gdy dostaje świadczenie z opieki zdarza mu się podróżować po kraju), ale warunki w chełmskiej „izbie” ponoć dużo bardziej mu odpowiadają.
– Ostatnio zaczepił mnie, gdy szłam z dzieckiem i prosił o pieniądze na maść – mówi nasza Czytelniczka. – Wszyscy wiemy, że to przecież ludzie – mają swoje problemy, choroby, ale ich obecność, przykry zapach są uciążliwe dla nas, mieszkańców osiedla, klientów pobliskich sklepów, restauracji. Największe obawy są, gdy przechodzi się obok z dzieckiem, bo tak naprawdę nie wiemy, jak te osoby się zachowają. Nie sposób usiąść na ławce na przystanku, schronić się tam przed słońcem czy deszczem, gdy przesiaduje takie towarzystwo. Czy naprawdę nie można nic na to poradzić?
Zdarza się, że do upojonych alkoholem, leżących na ziemi mężczyzn ktoś wezwie karetkę. Funkcjonariusze Straży Miejskiej w Chełmie też otrzymują zgłoszenia w tej sprawie i interweniują. Kierują wnioski o ukaranie do Sądu Rejonowego. Osoby te często odwożone są do izby wytrzeźwień, ale potem i tak wracają w to miejsce. Nikt im tego nie może zabronić.
– Przytoczony problem nie dotyczy tylko jednego przystanku autobusowego przy ul. Lubelskiej 189, ale również innych miejsc w mieście i jest znany strażnikom miejskim – mówi Mariusz Gałęziowski, komendant Straży Miejskiej w Chełmie. – Straż Miejska odnotowuje codziennie po kilka takich zgłoszeń. W większości dotyczą one osób bezdomnych uzależnionych od alkoholu, które spożywają lub usiłują spożywać alkohol w miejscu objętym zakazem, swoim zachowaniem dają powód do zgorszenia w miejscu publicznym, często dopuszczają się nieobyczajnego wybryku, używają i wykrzykują słowa wulgarne, utrudniają lub uniemożliwiają korzystanie z urządzeń przeznaczonych do użytku publicznego, zanieczyszczają lub zaśmiecają miejsca dostępne dla publiczności.
W stosunku do sprawców takich wykroczeń, którymi są osoby bezdomne, Straż Miejska podejmuje czynności kierując wnioski o ukaranie do Sądu Rejonowego, który wydając orzeczenia skazuje sprawców wykroczeń przeważnie na kary grzywny. Wskazać również należy, że interwencje strażników miejskich na miejscu zdarzenia bardzo często kończą się doprowadzeniem osób nietrzeźwych do Ośrodka Pomocy Osobom Uzależnionym (OPOU), który jest czynny od godziny 15.00.
Straż Miejska podziela obawy mieszkańców i ma świadomość uciążliwości zachowania kloszardów w miejscach publicznych, zwłaszcza w ciągu dnia, dlatego proponuje zgłaszać takie przypadki w pierwszej kolejności do Policji, która ma możliwość nietrzeźwą osobę osadzić w Pomieszczeniu dla Osób Zatrzymanych (PDOZ), znajdującym się w KMP, w przypadku, gdy OPOU jest nieczynny. Do dyspozycji pozostaje również numer alarmowy do Straży Miejskiej – 986.
Nadużywających alkohol rekordowo dużo
Bezdomnych w Chełmie jest kilkunastu, więc zarówno mundurowi, jak i pracownicy izby wytrzeźwień doskonale ich znają, bo mają z nimi do czynienia na co dzień. To samo dotyczy „stałych bywalców” przystanku autobusowego przy ul. Lubelskiej.
– Są w różnym stanie higienicznym, często wygłodniali, bo to, co wyżebrzą od ludzi na jedzenie, często przeznaczają na alkohol – mówi Krzysztof Gocał, dyrektor Ośrodka Pomocy Osobom Uzależnionym w Chełmie. – Gdy do nas trafiają, zawsze na wejściu jest obowiązkowy prysznic. Do tego ich ubrania – brudne, podarte – trafiają do worka, a dostają odzież zastępczą, z darów od ludzi. Ci bezdomni trafiają do nas systematycznie, niektórzy co kilka dni. Rekordziści przybywają u nas po czterdzieści parę razy w roku. A mężczyzna widywany teraz na przystanku przy ulicy Lubelskiej jest absolutnym rekordzistą, bo był u nas już ponad trzysta razy. Te osoby na jakiś okres zatrzymują się w jednym miejscu miasta, a potem przemieszczają w inne. Gdy przychodzi zima, szukają schronienia na klatkach schodowych, w piwnicach.
Dyrektor Gocał zwraca uwagę na niepokojącą statystykę, świadczącą o tym, że problem z nadużywaniem alkoholu chełmian pogłębia się.
– W tym roku trafia do nas, do wytrzeźwienia, wyjątkowo dużo osób – mówi dyrektor Gocał. – W sierpniu ubiegłego roku przebywały u nas średnio trzy osoby na dobę, a teraz jest ich średnio siedem. O ile z osobami bezdomnymi sytuacja jest raczej stała, to inaczej jest z pozostałymi. Wygląda na to, że różnorakie kłopoty, inflacja nasilają u wielu osób problem z nadużywaniem alkoholu.
Wcześniej izba wytrzeźwień była czynna o tej porze roku od godz. 16, a teraz zaszła potrzeba, aby otwierać ją o godz. 15. Całodobowo będzie czynna od października, ale ponoć służby widzą potrzebę, aby izba funkcjonowała 24 godziny na dobę przez cały rok. Coraz częściej zachodzi też potrzeba, aby przyjąć do wytrzeźwienia także kobiety, a takiej możliwości na razie nie ma w Ośrodku Pomocy Osobom Uzależnionym w Chełmie. Co prawda, można zorganizować to z dnia na dzień, ale wiąże się to z kosztami. (mo)

