WŁODAWIANKA WŁODAWA – POM ISKRA PIOTROWICE 0:4 (0:2)
0:1 – Chrześcijan (14), 0:2 – Kiedrzynek (19), 0:3 – Mietlicki (67 karny), 0:4 – Ostrowski (87).
WŁODAWIANKA: Danielczuk – Aftyka (82 Książak), Więcaszek, Błaszczuk, Leszczyński, Kiszyjew (68 Kędzierski), Soroka, Nielipiuk, Drahanchuk, Bartnik, Zdolski.
Po dobrym występie w Końskowoli kibice Włodawianki liczyli na kolejne trzy punkty swojej drużyny. Tym bardziej, że do Włodawy przyjechał teoretycznie słabszy POM Iskra Piotrowice. Niestety, goście urządzili podopiecznym Marka Droba zimny prysznic.
Początek meczu dla gospodarzy był obiecujący. Rustam Kiszyjew znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości, ale zmarnował okazję. – Gdyby trafił do siatki, to spotkanie na pewno inaczej ułożyłoby się – opowiada trener włodawskiej ekipy Marek Drob. – Niestety, w 14 min. pozwoliliśmy przeciwnikowi na oddanie strzału z 25 metrów. Mocno uderzona piłka wpadła do siatki tuż przy słupku przy naszej biernej postawie. Ruszyliśmy do przodu odrabiać straty, sytuacje były, ale gola strzelił POM. Goście wyszli z kontrą i było 0:2. Ten wynik nie załamał nas, szukaliśmy okazji do zdobycia bramki, ale byliśmy nieskuteczni.
Po zmianie stron Włodawianka ruszyła do ataku. – Świetną sytuację do zdobycia kontaktowej bramki miał Artur Nielipiuk. Zamiast do siatki kopnął piłkę jednak w przeciwnika. Były też inne okazje, ale futbolówka nie chciała wpaść do bramki. POM wyprowadził kontratak, Maciek Danielczuk sfaulował rywala w polu karnym, sędzia wskazał na jedenasty metr, trzeci gol i w zasadzie ten mecz dla nas dobiegł końca. Uszło z chłopaków powietrze, POM trafił do siatki po raz czwarty. Przeciwnik przewyższał nas warunkami fizycznymi, bardzo ciężko grało się nam w tym meczu. Mamy 39 punktów, musimy zdobyć jeszcze chociaż jedno oczko, żeby być na 100 procent pewnym utrzymania – dodaje M. Drob. (s)
