Złoto z nadmorskich rund

Udostępnij:
LinkedIn WhatsApp

Dwudziesta edycja wyścigu Grand Prix Sopot-Gdynia, stanowiącego 9 i 10 rundę Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, przyniosła pierwsze rozstrzygnięcie w zmaganiach lubelskich kierowców. Mateusz Misiewicz zwycięstwem i drugą lokatą zapewnił sobie „złoto” w klasie A/PL-Clio na dwie rundy przed końcem tegorocznego serialu. Ewa Wójtowicz w jubileuszowej odsłonie zawodów po osiągnięciu identycznego wyniku została liderem punktacji klasy A-1600. W przypadku trójki innych naszych kierowców sprawa miejsca na podium w klasyfikacjach sezonu 2017 jest nadal otwarta.

Pojedynek Misiewicz-Wilusz zakończony: Mateusz (z lewej) został mistrzem Polski klasy A/PL-Clio

Kropkę nad „i” Mateusz Misiewicz (renault clio) postawił w zasadzie już sobotnią wygraną, lepiej dobierając opony w pierwszym podjeździe wyścigowym. Główny rywal – Marcin Wilusz zanotował w tej próbie ponad 3-sekundową stratę, w kolejnej ponownie był wolniejszy, ale już tylko o 0,2 sekundy. Zadaniem dla Mateusza na niedzielę było co najmniej ukończenie zmagań za Wiluszem. Różnica między wspomnianą dwójką zmalała do 0,1 sek. na korzyść naszego kierowcy po pierwszym podjeździe, lepsza kontra rywala zapewniła mu zwycięstwo w rundzie, ale z perspektywy sezonu to Misiewicz miał więcej powodów do radości, pieczętując tytuł. To nie koniec pracy w tym roku, bowiem Mateusz wciąż ma spore szanse na powiększenie kolekcji mistrzowskich szarf do trzech (w 2015 roku był I wicemistrzem Polski). Walka o podium grupy A/PL wciąż trwa, nasz kierowca utrzymuje trzecią pozycję w punktacji, jednak na rozstrzygnięcie losów tytułu trzeba zaczekać do wrześniowych rund w Korczynie.
Na czoło klasyfikacji klasy A-1600 wyszła Ewa Wójtowicz, wykorzystując prezent od jedynego rywala Macieja Sołobodowskiego, który seriami rozbijał swój samochód w pierwszym dniu zmagań i ostatecznie nie został sklasyfikowany. Niedziela przyniosła spodziewaną kolejność na mecie – citroen C2 naszej zawodniczki ustąpił pola peugeotowi 208, ale w punktacji klasy nie zaszły zasadnicze zmiany i to Ewa przed ostatnimi zawodami ma dosyć komfortową jak na klasę, 5-„oczkową”, przewagę nad konkurentem. Tym samym sprawdziła się zapowiedź naszej zawodniczki z poprzednich rund na Słowacji, że będzie walczyła do końca. Na nielubianej, nadmorskiej trasie Wójtowicz mogła niewiele stracić a sporo zyskać i jak widać szczęście tym razem jej sprzyjało. By zdobyć mistrzowski tytuł potrzebna jest w Korczynie wysoka frekwencja w klasie, a Ewa minimum dwukrotnie musi ukończyć zawody zaraz za Sołobodowskim.
Nieco więcej do zrobienia będzie miał Jarosław Adamiak (honda civic), który po nieobecności na sobotniej części nadmorskiego klasyka (uroczystości rodzinne) stracił fotel lidera klasy E-I-2000 na rzecz Przemysława Pieniążka. Niedzielna rywalizacja nie do końca ułożyła się po myśli lublinianina, który w krótkim czasie musiał dostosować się do tempa innych kierowców, rozjeżdżonych trzema próbami z poprzedniego dnia. Po pierwszym podjeździe Adamiak zajmował dopiero czwarte miejsce, na szczęście w drugim zameldował się tuż za liderem i w łącznych wynikach zdołał wskoczyć na trzecią lokatę.
Na kończących sezon rundach Jarkowi będzie niezwykle trudno odzyskać przodownictwo w punktacji, obecnie traci do Pieniążka 11 „oczek”, jednocześnie będzie musiał pilnować się przed atakami Marcina Staniaka, który ustępuje naszemu kierowcy tylko 2 punktami.
Niewiele brakowało by to Mariusz Stec (ford fiesta proto) został lubelskim bohaterem w polskim Monte Carlo. Rekordzista w ilości zwycięstw na leśnej trasie z Sopotu do Gdyni jechał z zamiarem podniesienia poprzeczki do min. 14 wygranych jednak skutecznie na drodze do celu stanął Waldemar Kluza, podwójnie zwyciężając i pieczętując tytuł mistrza Polski w klasyfikacji generalnej GSMP. O ile w sobotę strata Steca w kolejnych próbach wynosiła jeszcze 1,7 i 1,2 s, to drugi dzień można śmiało określić jako najbardziej zaciętą rywalizację o zwycięstwo od lat. Kluza w pierwszym podjeździe poprawił rekord trasy, Mariusz był zaledwie 0,4 sek. wolniejszy, z drugim wynikiem w historii. Końcowy podjazd to nowy rekord wykręcony przez Steca, który urwał jeszcze jedną dziesiątą i którym cieszył się… zaledwie kilkadziesiąt sekund. Rywal w skodzie fabii uzyskał niesamowity czas, bijąc urzędowianina aż o 1 sekundę (!). Świetna postawa Mariusza w Sopocie otworzyła mu szansę na wywalczenie tytułu II wicemistrza Polski, bowiem do zajmującego trzecią pozycję w „generalce” Romana Barana traci tylko 5 punktów.
Podobnie jak Stec – z dwoma drugimi miejscami, lecz w rywalizacji klasy A/PL-1600 wraca z nadmorskiego kurortu wicelider punktacji Tomasz Bartoszek. Kierowca „oranżadki” zrealizował tym samym założenia na zawody każdorazowo pokonując Tomasza Kozickiego w bliźniaczej hondzie civic, który jako jedyny jeszcze jest w stanie wydrzeć mu srebro na koniec sezonu. Sobota rozpoczęła się od niespodzianki, bowiem w pierwszej próbie Bartoszek uzyskał niemal identyczny czas co niedościgniony dotychczas w walce lider klasy Arkadiusz Borczyk. Kontra świeżo upieczonego mistrza była na tyle skuteczna, że Tomek musiał zadowolić się drugą lokatą. Kozicki, który w wynikach zawodów plasował się tuż za naszym kierowcą, stracił w kolejnych dniach odpowiednio 2 i 1 sekundę. Przed ostatnimi zawodami przewaga Bartoszka nad rywalem wynosi 8 punktów.
Po nie do końca udanym występie na słowackich rundach GSMP Sławomir Kaźmierak (honda civic) zanotował dobre wyniki nad morzem: w sobotę wywalczył trzecie miejsce w klasie E-I-2000, w drugim dniu został zepchnięty z medalowej pozycji na ostatnim podjeździe wyścigowym przez… Adamiaka. Przypomnijmy, że to debiutancki sezon dla Kaźmieraka, dodatkowo zwykle liczna obsada w klasie sprawia, że o laur zwycięzcy nie jest łatwo i tym samym każdy puchar jest bardzo cenny. W Sopocie Sławek uplasował się w środku 6-osobowej stawki, a zdobyte punkty pozwoliły mu awansować w klasyfikacji klasy na piąte miejsce. Dobry występ na kończących sezon rundach może zaowocować skokiem w rankingu jeszcze o jedną lokatę.
Spore postępy na trasie robił Rafał Michalczak (honda civic). Nie zdołał co prawda sięgnąć po puchar w klasie zdominowanej przez tercet Borczyk-Bartoszek-Kozicki, ale z podjazdu na podjazd wyraźnie rozkręcał się, notując o 2-3 sekundy lepsze wyniki. W efekcie, porównując występ z inaugurującego zawody podjazdu z rezultatem uzyskanym w próbie kończącej zawody, różnica w czasach wyniosła niemal 10 sekund na zaledwie 3-kilometrowym odcinku drogi z Sopotu do Gdyni. Nieobecność dotychczas zajmującego czwarte miejsce w punktacji Tomasza Dybisza sprawiła, że Michalczak po 10 rundach przejął ww. lokatę, jednak do trzeciej pozycji zajmowanej przez Kozickiego traci sporo, bo 12 punktów.
Powrót w góry Michała Sowy (mitsubishi lancer) oznaczał sporą dawkę emocji dla kibiców, bowiem typowo rajdowy styl jazdy naszego zawodnika zawsze wzbudza zainteresowanie. Nie było inaczej i tym razem, choć po części było to spowodowane trudnościami w okiełznaniu dużej mocy auta wypożyczonego ze stajni Steców i problemami w obsłudze sekwencyjnej skrzyni biegów, z którą Michał nie zdążył nawet zrobić jednego testu przed zawodami. Mimo tych przeciwności w obydwu rundach Sowa wypadł dobrze, plasując się pod koniec pierwszej dziesiątki w klasyfikacji generalnej zawodów.
Z Sopotu Łukasz Głowacki

Udostępnij:
LinkedIn WhatsApp

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google News

Najnowsze Wydanie
2025-07-21 Nowy Tydzień tygodnik lokalny (Kopia) (Kopia) (Kopia) (Kopia)
5,00 Kup Gazetę

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.