Wójt Jacek Lis nie zamierza zabiegać o przywrócenie praw miejskich Żółkiewce. Jak mówi, poza prestiżem gmina nic nie zyska. Wójtowi nie zależy też, by mieszkańcy mówili do niego „panie burmistrzu”. Włodarz wychodzi z założenia, że lepiej niech Żółkiewka pozostanie prężnie rozwijającą się gminą wiejską, niż ma się stać byle jakim miastem.
Prawa miejskie Żółkiewka uzyskała w 1702 roku. Wtedy wieś nosiła nazwę Żółkiew. Straciła je w 1870 roku, a praw pozbawił ją car Aleksander II. W tamtych czasach los Żółkiewki podzieliło wiele miejscowości, m.in. Izbica i Gorzków.
W ostatnich latach wiele samorządów postanowiło walczyć o odzyskanie praw miejskich. Z 1 stycznia br. sztuka ta udała się Izbicy, która po ponad 150 latach ponownie stała się miastem. Wydawałoby się, że w jej ślady pójdą władze Żółkiewki, ale wójt Jacek Lis przekonuje, że gmina nie będzie szła w tym kierunku.
– Jakiś czas temu rozmawialiśmy na ten temat z radnymi – wyjaśnia Jacek Lis. – Rada nie była przekonana, czy to dobre wyjście. Uznaliśmy, że lepiej pozostać prężnie rozwijającą się gminą wiejską, niż być byle jakim miastem. Nie wiem też, czy staranie się o prawa miejskie spotkałoby się z aprobatą mieszkańców, przyzwyczajonych do tego, że Żółkiewka jest jednak wsią. Na pewno nie podjęlibyśmy żadnej decyzji bez konsultacji społecznych. Myślę, że gdyby nawet narodził się pomysł odzyskania praw miejskich, najpierw należałoby w tej sprawie zwołać referendum, czy w ogóle mieszkańcy byliby zainteresowani tym, by Żółkiewka po ponad 150 latach ponownie stała się miastem.
Jeszcze kilka lat temu gminy miejsko-wiejskie miały więcej możliwości sięgania po unijne fundusze. – Z tego co orientuję się, w tej kwestii nie ma różnicy – podkreśla Jacek Lis. – Z punktu widzenia ekonomicznego trudno określić, czy miasto od gminy wiejskiej ma większe możliwości pozyskiwania pieniędzy ze źródeł zewnętrznych. Poza prestiżem nie widzę dodatkowych plusów, by starać się o przywrócenie praw miejskich. Zresztą trudno nazwać miastem miejscowość, w której są zachowane funkcje rolnicze, takie jak choćby wypas krów.
Wójt Lis zwraca też uwagę na demografię. – W samej Żółkiewce mieszka ponad 700 osób. To za mało, żeby mówić o mieście. W gminie mamy około 5,2 tys. mieszkańców. Kiedyś, żeby starać się o prawa miejskie, miejscowość musiała liczyć co najmniej 2 000 osób – twierdzi Jacek Lis.
Wójt przekonuje, że on sam nie ma aspiracji bycia burmistrzem. – Wolę, żeby Żółkiewka się rozwijała, dlatego też w planach mamy ciekawe projekty, jak np. rewitalizacja dworca czy ścisłego centrum. Nie zależy mi na tym, by ludzie mówili do mnie „panie burmistrzu” – dodaje włodarz gminy Żółkiewka. (ps)

