Nastał trudny czas dla chełmskich klubów i stowarzyszeń sportowych. Choć miasto na upowszechnianie kultury fizycznej w br. przeznaczyło milion złotych, co w porównaniu do kwot sprzed jeszcze kilku lat jest rekordową wysokością, to biorąc pod uwagę podwyżki wynagrodzeń, ale także cen zakupu usług, towarów i planowany ponad 300-procentowy wzrost stawek czynszu za wynajem pomieszczeń MOSiR, może okazać się, że kluby będą klepać biedę.
Prezydent Chełma Jakub Banaszek zwiększył finansowanie klubów i stowarzyszeń sportowych z budżetu miasta. Tylko w minionym roku w ramach upowszechniania kultury fizycznej samorząd w dwóch konkursach przekazał na sport około 1,5 mln zł i dodatkowo 100 tys. zł na pozalekcyjne zajęcia sportowe z funduszu alkoholowego. W budżecie miasta na dotacje dla klubów zaplanowano wówczas 1 mln zł, a dodatkowe 500 tys. zł prezydent uruchomił ze swojej rezerwy.
Największymi beneficjentami miejskich pieniędzy były dwa kluby, które reprezentują miasto w rozgrywkach centralnych, Chełmianka, grająca w III lidze piłkarskiej i Arka/Tempo rywalizująca w II lidze siatkarzy. Trzecią co do wielkości dotację zgarnął Cement Gryf Chełm, odnoszący szereg sukcesów w zapasach.
Wydawać by się mogło, że w br. kwota dotacji na sport pozostanie co najmniej na poziomie minionego roku, czyli do podziału będzie 1,5 mln zł. Po cichu kluby liczyły, że w związku z wysoką inflacją, wzrostem cen zakupu usług i towarów, podwyżką minimalnego wynagrodzenia, kwota na sport o kilkanaście procent pójdzie w górę. Ostatecznie na upowszechnianie kultury fizycznej w Chełmie w budżecie na 2022 rok zapisano 1 mln zł.
W związku z rosnącymi kosztami funkcjonowania klubów dziś 1 mln zł to nie jest jednak tak dużo, jak choćby nawet rok temu. Podobnie uważa radny Stanisław Mościcki, były wiceprezydent Chełma, który przez 10 lat odpowiadał za sport w mieście. Na ostatniej komisji oświaty, kultury i sportu radny stwierdził, że przy obecnych wydatkach trudno porównywać tegoroczną przeznaczoną na dotacje dla klubów kwotę do tych sprzed kilku lat, kiedy ceny zakupu usług i towarów oraz same wynagrodzenia były zdecydowanie niższe. Radny zasugerował, by władze miasta dołożyły klubom dodatkowe 500 tys. zł, tym bardziej, że MOSiR wszystkim stowarzyszeniom sportowym, które w miejskich obiektach wynajmują pomieszczenia na swoje siedziby, szykuje podwyżkę czynszu o około 350 procent!
Czy kluby w br. dostaną więcej pieniędzy, zależy od decyzji prezydenta Banaszka. W takim tonie też na posiedzeniu komisji odpowiedziała wiceprezydent Dorota Cieślik, która dodała, że to prezydent jest dysponentem rezerwy budżetowej. Szanse są niewielkie, bo jak się okazuje, wszystkich potrzeb w mieście i związanych z nimi wydatków jest zdecydowanie więcej niż pieniędzy w kasie samorządu.
Z kolei co do podwyżek czynszów wiceprezydent przekonywała, że ustalone przez MOSiR stawki są jasne i nie powinny budzić wątpliwości. A jednak budzą, o czym klubowi działacze głośno mówili podczas niedawnego posiedzenia Rady Sportu, mimo że są one o 50 procent niższe od rzeczywistych kosztów utrzymania obiektów wynajmowanych przez kluby.
Radny Mościcki, podczas zebrania Rady Sportu, proponował, by kwestie związane z naliczaniem czynszów dla klubów i stowarzyszeń regulowała uchwała rady miasta. Dorota Cieślik stwierdziła że na takie rozwiązanie miasto na razie nie jest jednak gotowe.
MOSiR lada dzień przekaże klubom nowe umowy i zapewne w najbliższym czasie będzie chciał je z nimi podpisać. Działacze mają jednak nadzieję, że będą mogli jeszcze negocjować proponowane stawki czynszu, bo w innym wypadku kluby mogą nie przetrwać całego roku. A o sponsorów w mieście coraz trudniej, bo z każdym rokiem przybywa firm, które borykają się z poważnymi problemami. (red)

