(30 maja) Sąd Pracy w Chełmie uznał roszczenia zwolnionej w listopadzie ub.r. urzędniczki włodawskiego ratusza i nakazał wypłacić jej trzymiesięczne odszkodowanie plus dodatkowe koszty. Łącznie ok. 17 tys. zł, które mają być pokryte z budżetu miasta.
Narastający od wielu miesięcy konflikt we włodawskim ratuszu znalazł w końcu ujście: zwolnienie z pracy Anny Tomaszewskiej, kierownik Wydziału Inwestycji i Rozwoju. Ostatniego dnia października otrzymała trzymiesięczne wypowiedzenie bez konieczności świadczenia pracy. – Nie było innego wyjścia, już dłużej nie dało się współpracować – twierdził burmistrz Wiesław Muszyński.
Anna Tomaszewska pracowała we włodawskim ratuszu od 2008 r. jako specjalistka od pozyskiwania środków zewnętrznych, głównie unijnych. Była wielokrotnie doceniana i nagradzana, jak choćby wyjazdem studyjnym do Norwegii za sukces miejskiego wniosku finansowanego z polsko-norweskich funduszy. Wiosną tego roku burmistrz awansował ją na kierownika Wydziału Inwestycji i Rozwoju.
– Co najmniej od lata stosunki pomiędzy nią, sekretarzem i burmistrzem zaczęły się gwałtownie psuć – mówił anonimowo urzędnik ratusza. – Pani kierownik kontaktowała się z burmistrzem za pomocą e-maili. Było to bardzo niecodzienne zachowanie, zwłaszcza że do gabinetu burmistrza miała 10 metrów. Sytuacja stała się tak napięta i konfliktowa, że uniemożliwiała normalną pracę. Stało się jasne, że musi odejść sekretarz, kierownik albo burmistrz.
Urzędniczka odwoła się do Sądu Pracy. Pierwotnie chciała przywrócenia do pracy, jednak z czasem zmieniła żądanie – na odszkodowanie. Wygrała.
Nie udało nam się skontaktować z burmistrzem, ale podobno raczej nie będzie się odwoływał od wyroku, ponieważ sąd uznał zwolnienie kierowniczki za w całości bezprawne i nie znalazł żadnych okoliczności łagodzących dla byłego pracodawcy. (sr)

